Ksiązki niedopieszczone (1) – Struktura

19 09 2009

Ten wpis to początek „Książek niedopieszczonych” – będę tu pisał o pozycjach dobrych, czasem nawet bardzo dobrych, które, owszem, są generalnie chwalone, ale nie wywołują żywych dyskusji, nie rozpalają emocji szerokiej, fantastycznej publiczności (a zdarza się też, że owe pozycje po prostu ujda uwadze szerokiej publiczności) .
Mimo, że moim zdaniem powinny.
Ruszam zatem z „Książkami niedopieszczonymi”, aby nieco owe pozycje – nomen omen – dopieścić, napisać parę słów więcej na ich temat. A nuż ktoś – dzięki mnie – dowie się o powieści, po którą warto sięgnąć?

Zacznę od Struktury Michała Protasiuka. To modelowy przykład książki wg. mnie zasługującej na większy rozgłos niż ten, którym się obecnie cieszy. Wiem, kilka, recenzji (przychylnych) się pokazało, ale o książce mówi i pisze się niezbyt dużo i niezbyt  często.  Ot, choćby kiedy docierają do mnie echa dyskusji: Kto dostanie Zajdla za powieść opublikowaną w 2009 r.? Struktury się wśród kandydatów nie wymienia.
A IMO wymieniać ją należy.

Zacznijmy od ogólników – a ogólnie jest dobrze. Czytało się Strukturę nieźle, gładko, akcja (owo kryterium tak ważne dla oceny książki fantastycznej 😉 wciągała i rwała do przodu, a na dodatek powieść dawała do myślenia. IMHO nie ustrzegł się Autor Struktury kilku błędów, jednak nie powodują one, że obraz całości jest zły. Co to, to nie.

Pora na spostrzeżenia nieco bardziej szczegółowe.

Pozytywy:
Największa siła tej książki (moim zdaniem) to oddanie psychiki i sposobu myślenia profesjonalistów, zaludniających karty powieści. Te motywacje bohaterów (chęć sprawdzenia się, chęć udowodnienia, że jest się coś wartym, kompleks „small town boya” -casus jednego z głównych bohaterów powieści, Masłowskiego) – to wszystko jest, jak wynika z moich obserwacji, bardzo prawdziwe. Chciałoby się powiedzieć: prawdziwe jak cholera.

I jeszcze te psychozy bohaterów związane z budowaniem sobie rozmaitych wyjaśnień i uzasadnień, dobudowywanych do zachowania przełożonych beż żadnego, racjonalnego uzasadnienia, te schizy w które bohaterowie od czasu do czasu wpadają  – tutaj Michałowy zmysł obserwacji nie zawodzi.

Zresztą – miałem wrażenie, że jest to książka o współczesności, nie o przyszłość AD 2029 ( ale o tym szerzej za moment). Teraz powiem tylko, że tak jak Struktura jest w moim odczuciu „niedopieszczona” przez fantastyczną „opinię publiczną” tak tematyka pracowników korporacji, jest niedopieszczona w polskiej literaturze. Był Shuty, tak, słyszałem, było kilku innych, lecz generalnie polska literatura korporacjami się brzydzi, ich pracowników lekce sobie waży, a byle żul czy dresiarz stanowi obiekt nieporównanie większego zainteresowania. A nawet jeśli ktoś o korporacjach i ich pracownikach napisze – będzie to obraz pokazany w celowo (złośliwie!) wykrzywionym zwierciadle (vide Shuty. Struktura jest jednym z kamyków, pozwalających sądzić, że ta sytuacja ulega zmianie. I bardzo dobrze.

Druga rzecz, drugi silny punkt Struktury, to, mówiąc żargonem, mocna podbudowa teoretyczna. Dla mnie szczególnie interesujące były fragmenty poświęcone psychologii społecznej, ale to samo zapewne można by powiedzieć o statystyce i data-miningu, (choć w tym aspekcie moja niewiedza jest wielka, nie będę więc się ośmieszał chwaląc Autora, bo cóż jest warta pochwała z ust ignoranta?).

Kolejna rzecz, która się chwali to to, że M. Protasiuk napisał fantastykę bliskiego zasięgu pozbawioną tych naiwnych naleciałości ideologicznych, którymi raz za razem ośmieszają się autorzy political fiction skrzywionej mocno na prawo, piszący, dajmy na to, o strasznej UE . BTW nie wiem czy, wyjąwszy Ch. Mievilla, jest też fantastyka lewicowa, równie skrzywiona co prawicowa, pewnie jest, ale jeśli nie ma, to może i lepiej – chociaż, zdaje się, że jednak jest, jak widzę Autor omawianej przeze mnie książki zrecenzował nawet ową osobliwość na swoim blogu). Ale porzućmy te jałowe rozważania o literaturze zaślepionej ideologicznie (nieważne w którą stronę – IMO to zawsze szkodzi), ważne jest to, że w Strukturze owego zaślepienia generalnie nie ma (choć krytyka korporacji mocno mnie zaskoczyła i to nie do końca mile – m. zd. za dużo w niej uproszczeń, stereotypów, przez co obraz staje się zbyt jednostronny). Tak czy siak, brak owego ideologicznego cienia powoduje, że wykreowana w powieści rzeczywistość wydaje się być stosunkowo wiarygodna, niewiara zbytnio na kołku nie trzeszczy.

Struktura stawia też istotne pytania – właśnie o strukturę rzeczywistości – w interesujący sposób pokazując, jak bardzo subiektywne postrzeganie wpływa na toco uznajemy za rzeczywistość obiektywną. Choć – tu pojawia się kolejne pytanie – czy istotnie jest to prawda obiektywna? Czy dotarcie do takiej prawdy jest w ogóle możliwe? Czy jedno zdarzenie może być prawdziwe na kilka różnych sposobów? Struktura stawia podobne kwestie przed czytelnikiem, prowokuje do myślenia i w ten sposób reaktywuje wzorce starej dobrej fantastyki. Na tyle skutecznie, że ja – jakoś nigdy do szaleństwa nie będąc rozmiłowanym w hard SF – Strukturę czytałem z niekłamanym zainteresowaniem.

Widać też, że od czasu debiutanckiej powieści (że przypomnę – chodzi o Punkt Omega) Autor rozwinął się pisarsko, warsztatowo. Rzuciło mi się to w oczy zwłaszcza w tych fragmentach, kiedy główni bohaterowie znaleźli się w siedzibie InnCorpu i zmierzali w stronę Struktury; dochodziło wówczas do odkształceń języka (dobre!). Drugi taki zabieg, to „korporacyzacja” języka, przejawiająca się zwłaszcza u Masłowskiego, którego „lęgłydż” przesycony jest angielskimi makaronizmami – choć tutaj mam istotne zastrzeżenia. Otóż te makaronizmy brzmią dla mnie trochę nieautentycznie; nie dlatego, że w korporacjach się ich nie używa, oczywiście, że są w użyciu, sam je stosuję często, ale, po pierwsze, one ulegają przekształceniom, spolszczeniom choćby gramatycznym (i tak mówi się o „rulingu” /to termin podatkowy/, o „sprocesowaniu”, o „show – stopperach” o „door openerach” itd. itp. – a w Strukturze jest to szkolnie poprawne, nawet jak trzeba zdanie zbudować, to, bach, klasyczny simple present, bez błędów jak Pan Bóg angielskiej gramatyki przykazał). Poza tym – anglicyzmy stosuje się najczęściej (IMHO) wtedy, kiedy służą do skracania wypowiedzi, a np. kiedy Masłowski mówi „impossible” toż, to straszliwie wypowiedź wydłuża! – a przecież „ponglish” ewoluuje, dąży do skracania przekazu, więc w 2029 r. to zjawisko raczej by się nasiliło niż odwróciło. No i nie mogłem się nie uśmiechnąć, kiedy jeden z bohaterów mówi o „periodach” – tacy starzy kolesie jak ja pamiętają jeszcze, że słowa „periody” (odmieniane przez przypadki), używano kiedyś żeby określić kobiecy okres.
Hmm, jak widzę płynnie od pochwał przeszedłem do uwag.

Uwagi
Pierwsza i zasadnicza dotyczy zasięgu czasowego Struktury – jest to wprawdzie fantastyka „bliskiego zasięgu”, niemniej, rzut 20 lat w przyszłość powoduje, że książka traci na autentyzmie. Poza paroma gadżetami na dobrą sprawę Struktura mogłaby dziać się już, tu i teraz – główni bohaterowie żyją trybem życia podobnym do naszego, są podatni na te same mody (czy moda na zdrowe jedzenie, ciemny chleb i te sprawy utrzyma się kolejne 20 lat?), wysyłają maile, mają podobne obsesje, itd. itp. – generalnie psychicznie nie różnią się od nas. A spójrzmy dwadzieścia lat wstecz – jak wyglądała rzeczywistość? Maile? Komórki? Praca w biurze do 20tej? Firmowe pakiety do fitness centers? Mi się zdaje, że zmiana będzie dużo większa, stąd bardziej bezpiecznie byłoby umieścić akcję nie 20 a 5 lat od teraz, ten dwudziestoletni okres spowodował, że stało się to trochę sztuczne i, prawdę mówiąc, i trudno mi było zawiesić co do tego aspektu niewiarę na kołku. Składa się na to szereg szczegółów – np. gdzieś tam w tekście pojawia się Fiat Panda. 20 lat i wciąż Fiat Panda? Kurcze, nie wydaję mi się, kapitalizm raczej prowadzi do wytwarzania nowych i nowych produktów, co dotyczy również rynku motoryzacyjnego. Ok, jeśli jakiś model jest szczególnie udany, może przetrwać dwie, trzy dekady, ale z reguły cykl życia jest chyba krótszy. Trochę takich szczegółów było (np. fundusze europejskie – a kto to wie, jak będzie wyglądał budżet UE w roku 2029?), zatem powtarzam – bardziej by była Struktura wiarygodna, gdyby akcję umieścić w 2014, no może w 2019 roku.

Poza tym, jest też kilka innych m. zd. trochę mało wiarygodnych założeń, do których odniosę się skrótowo (UWAGA – SPOJLERY):
– pisze Autor Struktury, że BRAINsoft się świetnie rozwijał – – no, sorry, ale jeśli firma po kilku latach jest nadal jednoosobowa, to nie był to jakiś wielki skok na rynek. Zresztą już samo to, że główny bohater książki, Maciej Stąpor pracował sam, jest dość śmiałym założeniem. Ja, chociaż pracuję w gałęzi konsultingu znacznie mniej skomplikowanej, nie wyobrażam sobie roboty w pojedynkę (praca merytoryczna, researche, doszkalanie, przygotowywanie ofert i prezentacji – kurcze, Maciej Stąpor by się pierwej pardon my French, zesrał, niż dałby radę obrobić to wszystko sam, przy założeniu że robi to porządnie). Autor mógł spokojnie zabieganemu Stąporowi dorzucić kilku pracowników – wyszłoby bardziej prawdziwie.
– zabieg z podwładnym/przełożonym (Tobiasz/Paweł) – znowu nie do końca przekonujące. Jak w tak dużej firmie jak InnCorp można by ukryć prawdziwą relację przełożony/podwładny? Wymazali pamięć wszystkim, z wszystkich działów, czy co? A nowi pracownicy? Nie, to musiałoby wyjść na jaw, i to szybko.
– nie chcę mi się wierzyć, żeby – jeśli rzeczywiście Struktura była artefaktem z kosmosu – wojsko wypuściło coś takiego z łap i przekazało prywatnej firmie. No way 🙂

Jest też rzecz, do której muszę się autentycznie przyczepić – protagoniści ze sobą nie rozmawiają, nie prowadzą dialogów, oni robią wykłady. Raz, że mówią zbyt poprawną, niepourywaną polszczyzną (to jeszcze nic strasznego, prawie we wszystkich książkach bohaterowie budują zdania poprawne, literackie, pełne), gorzej, że pojawia się infodump – czyli wykład, prezentujący założenia świata, intrygi, wyjaśnienie problemu. To typowy problem fantastyki, wiem, ciężko się bez tego obyć, ale powiem szczerze, zaskoczyło mnie, że w Strukturze jest tego stosunkowo dużo (IMHO zbyt dużo). Rozumiem, takie błędy mogą popełniać autorzy początkujący, no, ale to nie jest pierwsza książka Michała.

Nie wiem też czemu powtórzona zostaje scena z Lema (bodaj z Solaris), mająca stanowić test tego, czy główny bohater śni. Dlaczego niby u licha nie można było we śnie przeprowadzić skomplikowanych obliczeń matematycznych? Przecież ostatecznie i tak wszystkie procesy odbywają się w głowie głównego bohatera, a jeśli by śnił, to wynik (nawet obiektywne niepoprawny) mógłby mu się wydać podczas snu prawidłowy – i jakby to zweryfikował? Innymi słowy, test obliczeń do mnie zupełnie nie przemawia, jeśli ktoś z P.T. Czytelników mógłby mi łaskawie wytłumaczyć, dlaczego to niby ma działać, byłbym wdzięczny.

Osobną sprawą jest redakcja Struktury, bardzo niechlujna. Jest np. komentarz w tekście „serwis youtube powstał kilka lat po …”. Albo uwaga, że bodaj Tobiasz chciał „pogłębić” Masłowskiego (nic nie poradzę, że czytając coś takiego wyobraziłem sobie tych dwóch panów w niedwuznacznej pozycji, sugerującej ich skrywane preferencje, które w zasadzie w 2029 r powinny być już akceptowane powszechnie, o ile kulturowa krucjata Wyborczej, TOkFMu i kampanii przeciw homofobii osiągnie zamierzony skutek).

No, pomarudziłem trochę, wiem, niemniej uważam generalnie, że Struktura to dobra książka. Lepsza w moim odczuciu niż na przykład (IMO murowany) kandydat do zajdlowskiej nominacji za 2009 – Święty Wrocław Łukasza Orbitowskiego (o Świętym Wrocławiu będzie innym razem, osobna notka). Być może za niedostateczny rozgłos towarzyszący Strukturze należałoby obwinić wydawnictwo, nie dość skutecznie promujące książkę, a być może zawiniła konwencja (co by nie mówić jest to fantastyka naukowa), która nie rozpala tak czytelników. Diabli wiedzą. Niemniej, moim skromnym zdaniem Struktura na rynku fantastyki polskiej wyróżnia się zdecydowanie in plus (choć asekurancko musze dodać, że mam istotne braki w rozpoznaniu tego rynku, zatem całkiem możliwe, że umyka mi coś istotnego) .

Tym, którzy tego jeszcze nie czytali, polecam.

mg

PS   Kolejny odcinek Książek niedopieszczonych będzie o „Pandorze w Kongu”. Niech tylko zbiorę myśli. Póki co mogę Wam powiedzieć tylko: Rewelacja!

Reklamy

Działania

Information

One response

20 09 2009
Guzek o Strukturze « Michał Protasiuk

[…] o Strukturze Maciej Guzek na swoim blogu dokonał bardzo wnikliwej wiwisekcji “Struktury”. Polecam uwadze wszystkich […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s




%d blogerów lubi to: